Szkodliwość prasowanych i "naturalnych" kości dla psów

Jako były pracownik jednej z sieci zoologicznych wiem, jak bardzo dużym zainteresowaniem wśród klientów cieszą się gryzaki ze skóry. Nic dziwnego – jest on stosunkowo tani w zakupie, wytrzymały i nie ma brzydkiego zapachu. W takim razie co z nimi nie tak?


Krótka lista wad - czyli jak produkuje się kości prasowane?

Warto podkreślić, że smakołyki dla psów bardzo często nie są wytwarzane w zakładach zajmujących się produkcją karmy. Dlatego produkcja prasowanych kości jest częścią przemysłu skórnego. Oznacza to, że powstają one w garbarniach, które nie muszą spełniać tych samych norm, jakie obowiązują przy produkcji karmy dla zwierząt.

Aby oczyścić skórę z resztek mięsa, włosia i innych zanieczyszczeń, poddaje się ją kąpieli chemicznej, a następnie usuwa naturalny zapach przy pomocy żrącego nadtlenku wodoru. Trudno o lepszą definicję „przysmaku” — kosteczka z wybielaczem w roli głównej.

Gdy skóra po tych zabiegach staje się biała i bezzapachowa, trafia do kolejnego etapu: malowania. Za pomocą „bekonowego” sprayu nadaje się jej zapach i kolor, by wyglądała i pachniała atrakcyjnie dla opiekuna psa. Ostatnim etapem jest formowanie kształtu: kosteczka, świderek, kółko czy bucik. Efekt? Piękna, idealnie symetryczna kość. Rzadko jednak zastanawiamy się, jak taki rezultat jest osiągany — niestety, w wielu przypadkach przy użyciu kleju.


Co z trawieniem?

Oprócz wątpliwego procesu produkcyjnego opisanych wyżej gryzaków, nie można pominąć bezpośrednich zagrożeń dla zdrowia psa. Chemicznie obrobiona skóra jest niezwykle ciężkostrawna, a zawarte w niej związki chemiczne mogą przedostawać się do krwiobiegu zwierzęcia.

U psów z wrażliwszym układem pokarmowym taka kość bywa trawiona jedynie częściowo, co może prowadzić do poważnych problemów jelitowych, w tym do ich „zaczopowania”. W skrajnych przypadkach, bez szybkiej interwencji weterynaryjnej, sytuacja ta może zakończyć się nawet śmiercią zwierzęcia.

Absurd kości "naturalnych

Po takiej dawce krytyki prasowanych kości łatwo dojść do wniosku, że naturalny gryzak, na przykład kość z szynki parmeńskiej, będzie idealną alternatywą. Niestety, to kolejna pułapka.

Tego typu kości również są poddawane obróbkom termicznym lub chemicznym. Owszem, kości mogą stanowić wartościowy element diety psa, ale wyłącznie w przypadku diety BARF, gdzie są źródłem składników mineralnych (m.in. wapnia), których brakuje w surowym mięsie. Dla psa karmionego gotową karmą — suchą lub mokrą — kości w diecie są całkowicie zbędne.

Kości w formie gryzaków dostępne w sklepach zoologicznych mają niewiele wspólnego z naturą i są kolejnym wysoko przetworzonym przysmakiem. Kości nigdy nie powinny być poddawane obróbce termicznej. Dodatkowo powinny być całkowicie pokryte mięsem, które działa jak swoista „poduszka ochronna” dla jelit i zapobiega łamaniu się kości na ostre fragmenty, stanowiące poważne zagrożenie dla psa.

Czy zatem w ogóle podawać psu kości?

Moim zdaniem, zarówno popularne kości z mięsem, jak i te całkowicie „gołe”, są dla psów niebezpieczne. Jedne i drugie przechodzą obróbkę termiczną lub chemiczną (np. maczanie w solance), co prowadzi do wypłukiwania lub denaturacji białek odpowiedzialnych za elastyczność kości. Po ich utracie pozostają głównie związki wapnia (dwuhydroksyapatyty), które nadają kości twardość.

Taka kość łatwo łamie się na ostre kawałki, co może skutkować zranieniem, a nawet perforacją jelit. Często wykorzystywane są również kości nośne zwierząt, wyjątkowo twarde i odporne. Gryzienie ich prowadzi do nadmiernego ścierania szkliwa, a w skrajnych przypadkach do pęknięć zębów oraz urazów jamy ustnej psa.

inż. Laura Breczko
SGGW w Warszawie
Wydział hodowli, bioinżynierii i ochrony zwierząt
Kierunek: Hodowla i ochrona zwierząt towarzyszących i dzikich
Podziękowania dla Ewy Wladymiruk za pomoc przy tworzeniu tego artykułu

Nowsza Starsza

نموذج الاتصال